Malanowicz i Langiewicz - szydłowieckie konteksty Powstania Styczniowego w 153. rocznicę wybuchu.


Powstanie Styczniowe określane jest mianem najdłuższego i najtragiczniejszego w skutkach zrywu narodowego. Pomimo poczucia bolesnej porażki, a w jej następstwie srogich zaborczych represji, Powstanie 1863 r. umocniło polską świadomość narodową i wpłynęło na dążenia niepodległościowe następnych pokoleń.

 

22 stycznia br. - od uroczystości w Szydłowcu - rozpoczęły się trzydniowe centralne obchody 153. rocznicy wybuchu Powstania Styczniowego. W kolejnych dniach, w związku z X Marszem Szlakiem Powstańców Styczniowych, odbywającym się pod patronatem Prezydenta RP Andrzeja Dudy, uroczystości były kontynuowane w Kierzu Niedźwiedzim, Zbijowie Małym, Suchedniowie, Bodzentynie i Wąchocku.

Na szydłowieckim Rynku Wielkim po godz. 15. zgromadziły się poczty sztandarowe, władze samorządowe, przedstawiciele organizacji kombatanckich, Związku Strzeleckiego i Federacji Kapituły Równość – Wolność – Niepodległość. Nie zabrakło gości, mieszkańców miasta i młodzieży szkolnej. Wszyscy przy dźwiękach Miejskiej Orkiestry Dętej udali do fary św. Zygmunta, gdzie została odprawiona msza w intencji Powstańców 1863 roku i Ojczyzny.

Ksiądz Adam Radzimirski w kazaniu przywołał pamięć swojego poprzednika - ks. proboszcza Aleksandra Malanowicza (1816-1893), który był jednym z przywódców ruchu powstańczego w guberni radomskiej. 

 

W Szydłowcu, podobnie jak w całym Królestwie Polskim, wybuch walk 1863 roku poprzedziły manifestacje religijno-patriotyczne, organizowane w trzydziestą rocznicę powstania listopadowego. W tutejszym kościele licznie uczestniczono we wszystkich nabożeństwach żałobnych, odprawianych za dusze wielkich Polaków - Adama Mickiewicza, Adama Czartoryskiego, Joachima Lelewela. Przy drogach ustawiano krzyże i tablice, mające być symbolem cierpienia narodu polskiego. Główną w tym rolę odgrywał ks. Malanowicz, najprawdopodobniej współpracujący z radomskimi bernardynami, którzy stanowili ważny ośrodek życia spiskowego dla całej guberni radomskiej.

Społeczeństwo Szydłowca, za sprawą swojego proboszcza miało wkład w przygotowania do odpustu na Świętym Krzyżu 14 września 1861 r.  Do sanktuarium udawały się pielgrzymki z różnych części Królestwa Polskiego, w sumie około 30 tysięcy ludzi - jak na owe czasy liczba imponująca. Młodzież z Szydłowca dołączyła do pielgrzymki warszawskiej.  Po zakończonych uroczystościach na Świętym Krzyżu doszło do tajnych narad duchowieństwa parafialnego diecezji sandomierskiej. Ustalono, że kler będzie wzywał z ambon do zgody narodowej, i że przystąpi do tworzenia sieci organizacji nielegalnych. W naradzie brał udział także ks. Malanowicz. W drodze powrotnej pielgrzymka warszawska zawitała powtórnie do Szydłowca. Mieszczanie przyjęli bardzo serdecznie zarówno warszawian, jak i młodych mieszkańców Szydłowca. Po noclegu, pielgrzymów wracających do Warszawy, odprowadzono ze śpiewami i muzyką za rogatki miasta.

Rozwój wypadków w Warszawie, a także na prowincji, niepokoił władze do tego stopnia, że uznano za konieczne wprowadzenie stanu wojennego. Odtąd na każdym nabożeństwie miał być obecny policjant. Mieszkańcom miast nie wolno było po godzinie 21 chodzić po ulicach bez zapalonej latarki. Zakazano organizować pielgrzymki. Polecono usunąć wszelkie emblematy narodowe ze sztandarów kościelnych i cechowych.  Z biegiem czasu wprowadzono zakaz zgromadzeń przy krzyżach i figurach, urządzania procesji. Nie pozwolono na uczestnictwo w pogrzebach osobom spoza najbliższej rodziny.  Właściciele zajazdów i domów gościnnych mieli składać meldunki władzom policyjnym w trybie pilnym o wszystkich osobach przyjezdnych. Oznajmiono także, że kobiety noszące strój żałobny będą natychmiast aresztowane.

Stan wojenny przyczynił się do zwiększenia tempa przygotowań do wybuchu powstania. Szydłowiec stał się punktem przerzutowym spiskowców warszawskich, którzy kierowali się do Zagłębia Staropolskiego, by pozyskać do walki górników z Bzina, Mroczkowa, Chlewisk i Stefankowa. Od czasu kiedy spodziewano się, że w każdej chwili nastąpi pobór do wojska według list, czyli tzw. branka, zintensyfikowano przygotowania do wybuchu powstania.

 

Szydłowiec w strukturze władz powstańczych znalazł się w powiecie opoczyńskim i województwie sandomierskim, którego stolicą był Radom. Naczelnikiem wojskowym mianowano 36-letniego Mariana Langiewicza, oficera armii pruskiej, uczestnika kampanii Garibaldiego we Włoszech.

Langiewicz przybył do kraju dopiero z początkiem stycznia 1963 r. Z Warszawy, gdzie uzyskał zapewnienie, że może liczyć na co najmniej 25 tysięcy spiskowców w województwie sandomierskim, przybył w nocy 13/14 stycznia do Mirca. Tu okazało się, że do jego dyspozycji jest zaledwie 2500 osób, a siły przeciwnika były pięciokrotnie większe. Dlatego podjęto decyzję, że zostaną zaatakowane najmniejsze garnizony rosyjskie. Wytypowano 8 miejscowości: Białaczów, Bodzentyn, Iłżę, Jedlnię, Łagów, Opatów, Kozienice i Szydłowiec. W noc styczniową napadu dokonano jedynie na trzy garnizony: Bodzentyn, Jedlnię i Szydłowiec - na ten ostatni, atak miał poprowadzić sam naczelnik. Langiewicz naznaczył trzy punkty zborne dla powstańców biorących udział w napadzie na Szydłowiec. Były to: Jastrząb, Szydłówek i Sadek. Charakterystycznym jest, że wszystkie te miejscowości leżą z prawej strony  szosy wiodącej do Warszawy  (kontrola szosy warszawsko-krakowskiej mogła prowadzić do dezorganizacji działań ze strony rosyjskiej  nie tylko na obszarze guberni radomskiej, ale w południowej części Królestwa Polskiego).  Liczono, że uda się powstańcom zepchnąć przeciwnika na wschód, odcinając mu możliwość połączenia się z garnizonem rosyjskim  w Radomiu.

Atak wojsk powstańczych pod dowództwem Mariana Langiewicza rozpoczął się w nocy 22/23 stycznia 1863 roku. W Szydłowcu stacjonowało wojsko rosyjskie pod dowództwem majora Rüdigera, syna generała Rüdigera, który walczył z Polakami w czasie powstania listopadowego. Powstańcy zajęli miasto i wyparli wojsko rosyjskie. Radość z sukcesu spowodowała, że nie zachowali ostrożności. W zdobytym Szydłowcu powstańcy zorganizowali wielką fetę. Wszystkie szynki zostały otwarte i do świtu pociągano okowitę. W tym czasie mjr Rüdiger nie marnował żadnej chwili i wysłał ku miastu rozpoznanie. Przekonawszy się, że powstańcy nie stanowią wielkiej wartości bojowej, zebrał wojsko i bez trudu pokonał skocznych powstańców. Z rąk carskich poległo wówczas kilkunastu powstańców, zamordowanych zostało 36 mieszczan.

Langiewiczowi "zarzuca się", że po opanowaniu Szydłowca stracił panowanie nad oddziałem, nie utrzymał miasta, nie zdobył magazynów z bronią, i że wykazał się nieznajomością "wojska konspiracyjnego". Naczelnik nie dysponował jednakże wojskiem sensu stricto, a jedynie grupą przypadkowych ludzi - niewyszkolonych i nie mających pojęcia o dyscyplinie wojskowej. Jeśli chodzi o drugą kwestię, to można mieć pretensje, że Langiewicz za długo przebywał w mieście, wiedząc, że  mjr Rüdiger nie poniósł praktycznie żadnych strat. I wreszcie sprawa magazynów wojskowych - jest wręcz niewyobrażalne, jak można było nie zdobyć broni i amunicji, kiedy powstańcy uzbrojeni byli głównie w kosy i piki ?! Po opuszczeniu Szydłowca przy Langiewiczu spośród 400 powstańców zostało zaledwie kilkudziesięciu. Ci zaś, po krótkim odpoczynku w Szydłówku, ruszyli do Wąchocka, który już wcześniej został wyznaczony za obóz. W kilka dni stworzono tam silne ugrupowanie partyzancie, które dzielnie stawiało czoła wojskom rosyjskim.

Trudno prowadzić rozważania o ówczesnych nastrojach mieszkańców Szydłowca. Można zaryzykować stwierdzenie, że miasto miało szczęście, iż  Rüdiger nie zdecydował się ja jego podpalenie, a tak czyniło wielu rosyjskich dowódców  mszcząc się w ten sposób na ludności udzielającej poparcia powstańcom. W guberni radomskiej spalono Suchedniów, Miechów, Małogoszcz i Janów.

Przygnębiająco na mieszkańców Szydłowca zapewne wpłynął fakt wielkiej ilości pomordowanych oraz aresztowanie, a następnie uwięzienie w Radomiu i Dęblinie księdza Malanowicza. Na skutek wstawiennictwa ks. bp. Juszyńskiego, szydłowiecki proboszcz został zwolniony z twierdzy, co uchroniło go przed zsyłką. Jednakże Malanowicz, w ocenie władz rosyjskich, należał do inspiratorów i kierowników ruchu powstańczego, a jego plebania miała stanowić ostoję dla dowódców powstańczych podczas "nocy styczniowej" 1863 r. Dlatego władze rosyjskie pozbawiły go na wiele lat tytułu kanonika, nie otrzymał też zgody na pełnienie funkcji dziekana dekanatu.

 

Do dziś w zakrystii kościoła parafialnego w Szydłowcu znajduje się portret ks. Aleksandra Malanowicza (autorstwa Jana Styki), natomiast na zewnętrznej ścianie kościoła (od strony prezbiterium) widnieje epitafium upamiętniające postać szydłowieckiego proboszcza.

To właśnie pod tą tablicą, po zakończeniu liturgii  uczestnicy szydłowieckich obchodów 153 rocznicy wybuchu Powstania Styczniowego, wśród nich m.in. przedstawiciele związków kombatanckich, władze Powiatu Szydłowieckiego ze starostą Włodzimierzem Górlickim, przewodniczącą Rady Powiatu Anitą Gołosz i radnymi, władze miasta Szydłowca z burmistrzem Arturem Ludwem, przewodniczącym Rady Miejskiej Markiem Arturem Koniarczykiem, wiceprzewodniczącymi i radnymi, wójtem gminy Chlewiska Waldemarem Sowińskim, wójtem gminy Mirów Arturem Siwiorkiem, wójtem gminy Jastrząb Andrzejem Brachą, także władze samorządowe gmin: Suchedniowa, Bodzentyna, Wąchocka i Skarżyska Kościelnego,  złożyli wiązanki kwiatów przy asyście werblisty i  strzelców ze Związku Strzeleckiego.

Następnie delegacje udały się na cmentarz parafialny, gdzie oddano hołd i złożono kwiaty pod pomnikiem ku chwale poległych w czasie walk powstańczych.  Jednym ze składających kwiaty był poseł Marek Suski. Wiązanki złożono także przy upamiętniającej Powstanie Styczniowe figurce u zbiegu ulic Kąpielowej, Narutowicza i Sowińskiego.

Obchody rocznicowe kontynuowano na szydłowieckim Zamku.

List od Prezydenta Andrzeja Dudy skierowany do uczestników patriotycznej uroczystości odczytał poseł Marek Suski. Spotkanie było okazją do wręczenia okolicznościowej odznaki z okazji jubileuszowego X Marszu Szlakiem Powstańców Styczniowych 1863 roku. Pamiątkowymi medalami zostali wyróżnieni, m.in.: poseł Marek Suski, ks. dziekan Adam Radzimirski, starosta szydłowiecki Włodzimierz Górlicki, burmistrz Szydłowca Artur Ludew, komendant Marszu Suchedniów – Bodzentyn – Wąchock Daniel Woś oraz Marek Sokołowski, inicjator organizacji Marszu Szlakiem Powstańców Styczniowych Szydłowiec - Wąchock. Odznaczenia wręczał komendant Związku Strzeleckiego st. insp. Roman Burek. Zwieńczeniem szydłowieckich uroczystości był spektakl w wykonaniu młodzieży z Teatru Poezji i Muzyki „U Radziwiłła"  pn. „Pamiętamy Cię”, przygotowany pod kierunkiem Sławy Lorenc – Hanusz.

 

 

a.KS

na podstawie:
W. Caban - Szydłowiec w okresie walk narodowo wyzwoleńczych w XIX w.
I. Przybyłowska–Hanusz - Pomniki przeszłości Szydłowca : cmentarz rzymskokatolicki przy ulicy Kamiennej

Opublikowano: 29 stycznia 2016 07:50

Kategoria: Aktualności

153. rocznica wybuchu Powstania Styczniowego

Wyświetleń: 1095

Starostwo Powiatowe w Szydłowcu.

Realizacja: IDcom-web.pl

logo Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji

Informacja o dofinansowaniu Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji

Projekt "Budowa strony internetowej Powiatu Szydłowieckiego dostosowanej do potrzeb osób niepełnosprawnych" współfinansowany przez Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji w ramach konkursu: Dofinansowanie budowy lub dostosowania stron internetowych podmiotów realizujących zadania publiczne do potrzeb osób niepełnosprawnych.