Koncert Azyl P. i Przyjaciele. Wywiad z Markiem Wiernikiem

 

Marcin Kozera: Proszę mi powiedzieć, jak Pan odbiera dzisiejszy koncert?

Marek Wiernik: Zacznę historycznie, bo moja przygoda z Szydłowcem i z Azylem po wielu latach przerwy, zaczyna się na nowo w roku 2010. Wtedy odbył się pierwszy festiwal imienia Andrzeja Siewierskiego. Mówię po latach, bo maczałem palce w pierwszym sukcesie Azylu. Byłem członkiem jury, które nagrodziło Azyl i Klausa Mitffocha. To wtedy zaczęła się ta błyskawiczna kariera, która te parę lat trwała. A potem długo nic. Jeszcze po drodze ta tragedia z Andrzejem. Oczywiście cały czas w głowie gdzieś ten Azyl miałem i kojarzyłem, pamiętałem. Natomiast ten powrót Azylu osiem lat temu, w ogóle sam pomysł, żeby występowały w konkursie zespoły, które „muszą” (bo taki był warunek konkursu) przypominać utwory Azylu, to był pierwszy krok do tego, by ta formacja na dobre powróciła. Potem znów przerwa – 5 lat i znów udało się w Szydłowcu, mimo, że nikt się tego nie spodziewał, wskrzesić tę ideę i przypomnieć Andrzeja. To była ta pierwsza przygoda i to było kapitalne. Tu się pojawił wtedy Muniek (Staszczyk), Marek Piekarczyk, „Jary” (Krzysztof Jaryczewski) i „Perkoz” (Jacek Perkowski). To był powrót do pierwotnego składu, prawie oryginalnego. „Perkoz” pojawił się tam trochę później. Wydawało mi się, że rzeczywiście to pójdzie i to już będzie taka tradycja. Okazuje się, że to wszystko odbywa się z problemami. Jeszcze był jeden konkurs, trzy lata temu i kolejna grupa przyjaciół. Przerwa dwa lata. Ten koncert odbył się bez konkursu, a jednak fajne było to, że ci młodzi wykonawcy mogli swoje wersje przypominać w Szydłowcu, w miejscu skąd Azyl i Andrzej Siewierski się wywodzą. Mam nadzieję, że to jednak kiedyś zaskoczy. Że będzie jakaś tradycja i ciągłość. To jest przypadek bez precedensu. Jest zespół, który gdzieś tam kiedyś, te kilka dekad temu zaistniał, stracił po drodze lidera, frontmana, tego głównego człowieka wymyślającego to wszystko i to, że się pojawiają niby w jego miejsce ci inni frontmani i to jest ta grupa przyjaciół, która wykonuje te utwory, to jest jakieś wyzwanie artystyczne, przy okazji świadczące o pamięci. Myślę, że to miasto sporo zawdzięcza Azylowi, bo ja przyznaję, że jak grupa powstawała, to myśmy nie wiedzieli, gdzie jest Szydłowiec. Takich przykładów można mnożyć. Gdzieś tam pojawia się jakiś zespół, który zdobywa popularność w Polsce i przy okazji zawsze się mówi: „zespół stąd”. To w sposób automatyczny jest promocja i lobowanie tego miejsca, miasta. Znowu ten koncert się odbył i znowu w tym pięknym miejscu, ludzie się pojawiają. Nowe twarze, bo pojawienie się Titusa w składzie Azylu, to jest wydarzenie. To jest człowiek z zupełnie innego świata muzyki. I to, że on (cudzysłów zróbmy) śpiewa normalnie, nie tak, jak w Acid Drinkers i, że potrafi to śpiewać, jest to jakaś nowa jakość przy okazji. Reszta już sprawdzona, bo to są przyjaciele już sprawdzeni, czyli Juan Carlos (Cano), który imponuje tym, że ma opanowane te teksty i śpiewa świetnie po polsku. I Ania Brachaczek, która wnosi taki fajny klimat kobiecości. Tam po drodze była Ania Rusowicz przez chwile, na jednym koncercie. Mam nadzieję, że to w tym kierunku będzie szło, czyli będzie cały czas ten Azyl i ci przyjaciele. To jest świetna formuła.

Widzi Pan jakiś potencjał w scenerii, w mieście, żeby tu zrobić, może nie aż tak słynny jak opolski, ale festiwal muzyki, który byłby znany w całej Polsce?

To jest nieporównywalne w sensie zaplecza i sił. Ja myślę, że mając to wspaniałe miejsce tu na zamku, jeszcze w sąsiedztwie tego muzeum instrumentów, co czyni tę okolicę naturalnie związaną z muzyką, akustycznie dobrze przystosowaną, bo dobrze to tutaj brzmi, powinna tu być impreza, która odbywa się cyklicznie. Wokół koncertu Azyl P. i Przyjaciele można powiększać, poszerzać formułę. To jest kwestia finansów, żeby móc zapraszać jakieś gwiazdy, żeby to miejsce żyło muzycznie. To jest wszystko do zrobienia. Ten koncert w „Trójce” z zeszłego roku, który miałem przyjemność prowadzić w studiu Agnieszki Osieckiej i który został zarejestrowany na płycie, świetnie brzmiący, to poszło w Polskę, w świat. To gdzieś tam funkcjonuje. Trzeba pilnować, dbać o to, kultywować, żeby to się rozwijało dalej.

Jest coś szczególnego w tekstach Andrzeja Siewierskiego, co Pan ceni? Czy na tle innych zespołów jest coś, co wyróżnia Azyl P.?

Myślę, że on się doskonale wstrzelił w formułę rock‘n’rollową. To nie są teksty o jakimś intelektualnym podtekście. Po prostu muzyka rock’n’rollowa miała na celu docieranie do publiczności, która tę muzykę wyznawała. Natomiast tu jest oczywiście sprawa poziomu, to są wszystko teksty świetnie zapadające w pamięć, na dobrym rock’n’rollowym poziomie.

Jest Pan legendą dziennikarstwa muzycznego, zna Pan bardzo wiele zespołów, różne gatunki muzyczne. Jak Pan ocenia kondycję współczesnego rocka?  Jak Pan widzi jego przyszłość? Da się uratować jeszcze ten pierwotny bunt, który zanika z powodu komercji? Jak Pan to widzi?

To jest tak trochę jak z piłką nożną. Zawsze byłem kibicem piłki nożnej. Ostatnio prowadziłem takie mundialowe audycje radiowe z udziałem ludzi kultury: słynni pisarze, aktorzy, pieśniarze, którzy kochają futbol i jego romantyzm, i to jest tak trochę z rock’n’rollem. Myślę, że czasy się na tyle zmieniły, że to wszystko idzie w stronę jakiegoś widowiska. To siłą rzeczy się komercjalizuje. Wiadomo, wszystko trzeba sprzedawać. Natomiast jest cała ta nisza ogromna, z którą ciężko sobie poradzić o tyle, że jesteśmy na etapie tych nowych technologii, które są wokół nas. Ja sam już nie nadążam, w sensie mam świadomość, że dostęp jest praktycznie do wszystkiego i ludzie mają ten dostęp. Tego nie da się porównać z tym, co się działo kiedyś, że była ta grupa 10-ciu, 20-tu czy nawet 50-ciu zespołów. Byliśmy na bieżąco ze wszystkim, co się dzieje w świecie. Radio kształtowało gusta ludzi, była grupa prezenterów wiarygodnych, którzy rekomendowali, w pewnym sensie edukowali jakoś tych słuchaczy. To wszystko było, minęło. W tej chwili jest dostęp do wszystkiego. Myślę, że trochę jest niedobrze, bo jednak ciężko to ogarnąć. Wydaje mi się, że są potrzebni ludzie, którzy jakiejś selekcji dokonują. Nie zgadzam się, że muzyka rock’n’rollowa się kończy czy przeżywa kryzys. Wystarczy przykład koncertów, które się odbywają w świecie, czyli te klasyczne, wielkie zespoły rockowe, które wypełniają stadiony i nie mają z tym żadnych problemów. Problemy mają ci artyści, którzy grają muzykę pop. Nie są w stanie zagrać dwugodzinnego setu. Muzyka rock’n’rollowa trochę wraca do swojego miejsca. Do garaży, do piwnic. Ta nisza obok głównego nurtu popowego, to jest właśnie miejsce na rock’n’roll. Także w sumie tym optymistycznym akcentem możemy to spuentować.

Dziękuję za rozmowę.

 

marek_wiernik_podczas_koncertu_azyl_p_i_przyjaciele.jpg

Marek Wiernik (ur. 27 kwietnia 1949) – dziennikarz i krytyk muzyczny, prezenter radiowy i telewizyjny, organizator koncertów oraz imprez masowych, autor wielu opracowań i książek, wydawnictw płytowych, konferansjer i moderator. W Radiowej Jedynce i Radiowej Trójce prowadził wiele programów m.in. "Muzyczna Jedynka", "Radiowe kino", "Cały ten Rock", "W tonacji Trójki", "Zapraszamy do Trójki", "Muzyczna Poczta UKF", "Muzyka nocą - Rockowy Powiernik". W latach 1995-1996 poprowadził dwa wydania "Listy Przebojów Programu Trzeciego". Od 1999 roku jest dziennikarzem Polskiego Radia RDC. Był tam gospodarzem "Drugiego śniadania", "Pół żartem pół serio" (razem z Arturem Orzechem), "Wieczoru RDC" i audycji muzycznych - "Muzyka przed wieczorem", "Rocka Klasyka według Wiernika", Extra Lista RDC", "Lista Polskich Przebojów" oraz "Lista przebojów z charakterem". Od września 2013 w RDC prowadzi "Rock Wiernika", a także jest gospodarzem nadawanego w dni powszednie "Markowego programu". Od 2011 zasiada w Radzie Akademii Fonograficznej ZPAV w sekcji muzyki rozrywkowej.

Opublikowano: 19 lipca 2018 07:28

Kategoria: Aktualności

Wyświetleń: 92

Starostwo Powiatowe w Szydłowcu.

Realizacja: IDcom-jst.pl

logo Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji

Informacja o dofinansowaniu Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji

Projekt "Budowa strony internetowej Powiatu Szydłowieckiego dostosowanej do potrzeb osób niepełnosprawnych" współfinansowany przez Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji w ramach konkursu: Dofinansowanie budowy lub dostosowania stron internetowych podmiotów realizujących zadania publiczne do potrzeb osób niepełnosprawnych.