Koncert Azyl P. i Przyjaciele. Wywiad z Anią Brachaczek

 

Za nami koncert Azyl P. i Przyjaciele. Tuż po nim udało nam się namówić na krótkie wywiady artystów, którzy wystąpili przed szydłowiecką publicznością. W najbliższych dniach będziemy je publikować na stronie internetowej. Dziś zapraszamy do lektury rozmowy z Anią Brachaczek.

 

Marcin Kozera: Jest Pani w Szydłowcu drugi raz. Proszę powiedzieć, jak Pani odbiera naszą publiczność i koncertową atmosferę?

Ania Brachaczek: Dla mnie te koncerty Azylu P. w Szydłowcu są dosyć zjawiskowe, bo nie spodziewałam się już dwa lata temu, że tylu ludzi przychodzi tutaj na dziedziniec zamku, a w tym roku chyba było ich nawet więcej. Przyszłam tutaj po 20-tej i nie mogłam się dopchać pod scenę. Nie wiem skąd Ci ludzie przyjeżdżają, czy oni tutaj mieszkają?

Odczuwa Pani specyficzność tej publiczności? Ona jest jakaś wyjątkowa na tle innych?

Tak. Widziałam na koncercie w radiowej Trójce, że ludzie przyjechali z transparentami, że to jest taka wierna publika, że to są osoby, które tęskniły za Azylem P. i że naprawdę się utożsamiają z tymi piosenkami. Widać, że wszyscy je znają i razem z zespołem śpiewają. To jest fantastyczne, że wszyscy się tak fajnie bawią.

Co Panią skłoniło do tego, żeby razem z zespołem Azyl P. występować na scenie?

To była spontaniczna akcja, bo Darek (Grudzień) zadzwonił do mnie dwa lata temu przed koncertem i myśmy się wcześniej w ogóle nie znali. Ja też słabo znałam zespół Azyl P. On oczywiście był legendą w latach 80-tych. Kolega mi opowiadał, że jego rodzice karmili go przy „Małej Maggie”, bo inaczej nie chciał jeść obiadu. Rozmawiałam z Hołdysem, to powiedział: „no ten zespół w tamtych latach wygrywał tym, że świetnie wyglądali” i tak wyglądał Azyl P. w moich oczach. Przyjęłam zaproszenie Darka, przyjechałam tutaj i było fantastycznie, super kolesie, fajna publiczność. Wszystko się zgadza.

Sprawiacie wrażenie grupy, która się dobrze rozumie na scenie. Jest Pani, jest Titus, jest Maciej Silski, Juan Carlos Cano, jest Azyl P. Były takie momenty w czasie waszej współpracy, gdy czuliście, że coś „zgrzyta” czy zawsze był „team spirit” między wami?

Nie, myślę, że w ogóle rock’n’roll łączy ludzi i ludzie, którzy go grają mają podejście do życia, które w wielu miejscach jest wspólne i my się świetnie dogadujemy. Wczoraj byłam w Jarocinie i tak gadałam z kolegą z zespołu, który powiedział: „znowu te same twarze, starzy załoganci”. Ta ekipa też jest taka „starozałogancka”. Mamy wielu wspólnych znajomych, wiele tematów i świetnie się rozumiemy. Z Titusem znam się już od dawna, mieliśmy przecież incydent z Acid Drinkers. Maćka Silskiego też poznałam wiele lat temu, bo jest ze Szczecina i koleguje się z moimi znajomymi z zespołu Pogodno.

Czy dogadujecie się też na poziomie filozoficznym czy łączy was wyłącznie muzyka? Macie jakieś inne wspólne zainteresowania?

To jest w ogóle taki wspólny język. Myślę, że ludzie, którzy grają rock’n’rolla mówią w ten sam sposób, myślą w ten sam sposób.

Pytam o to nie bez przyczyny, bo rozmawiałem z Darkiem przed tym koncertem, próbując o nim pisać, przygotowując ludzi w kierunku tego, co się dziś wydarzyło na scenie. On mi często opowiadał o tym jak boli go to, że ten współczesny rock jest taki sprzedajny, brutalnie skomercjalizowany. Moje pytanie brzmi, jak Pani odbiera dzisiejszą muzykę? Jest Pani świadoma tego, że pewnych rzeczy nie da się zrobić w muzyce czy jednak da się wyjść poza narzucone konwencje?

Ja liczę na to, że ten rock‘n’roll grany na instrumentach, taki organiczny i autentyczny wróci, bo rzeczywiście teraz jest dużo takich projektów bardzo komercyjnych, że producenci tworzą jakieś utwory, śpiewają je wokaliści i wokalistki, którzy są „wyprodukowani”. Istnieją teraz w muzyce i w show-biznesie tak zwane „produkty”. Jest grupa producentów, którzy ukrywają się za jakimiś pseudonimami i robią po prostu numery dla dziewczyn, które potem się pokazują w reklamach, ale muzyka w ogóle i w Polsce i na świecie jest taką krzywą sinusoidalną. Są lata rock‘n’ rolla, potem jest czas disco, potem wchodzi grunge, potem znowu techno i tak się to ciągle wznosi i upada. Ja mam nadzieję, że po erze muzyki elektronicznej, bo teraz jesteśmy na takim etapie, wróci  rock‘n’ roll grany na żywych instrumentach. Ja zawsze doceniam i podkreślam to, że dla mnie najważniejsze w muzyce jest to, żeby ludzie ją grający byli jej świadomi. Żeby znali się niekoniecznie może na nutach, ale na akordach i żeby umieli się posługiwać językiem muzycznym, żeby umieli zagrać na instrumencie. Bo wchodzenie na scenę i odśpiewywanie czyichś piosenek, to dla mnie nie zawsze jest fajne. Dzisiaj jestem w takiej sytuacji, że gram czyjeś numery, ale cały czas jednak prowadzę swoje zespoły i wierzę w to, że rock‘n’roll pójdzie w stronę autentyczności i organiczności.

Czy rock ma jeszcze coś do przekazania publice?

O Jezu! Ile teraz ma do przekazania! No co Ty?! Żyjemy teraz w takich czasach!
    
Chodzi mi o to, że pewne procesy historyczne powtarzają się, w innej formie, ale jednak się powtarzają. Darek mi mówił, że niektórzy zarzucali Azylowi, że ten nowy materiał, który stworzyli to jest takie trochę „rock polo”. Mimo tego, że teksty są poważne, to trącą myszką. Czy rock jest dziś w stanie sam siebie obronić czy musi wchodzić w pewne układy, żeby się sprzedać?

Ja myślę, że ważne jest to, by robić swoje. Jeśli czujesz, że ten rock, którego grasz jest dobry dla Ciebie, to rób to. Ja jestem cały czas w tej dobrej sytuacji, grając w tych moich zespołach alternatywnych, że nie muszę się tłumaczyć przed żadnym wydawnictwem z tego, co robię. Nikt mi nie narzuca, jak mają wyglądać piosenki, jakie słowa wyciąć z tekstów, gdzie powinien być refren, a gdzie kończyć się zwrotka. To jest dobre i myślę, że taki powinien być rock.

Czy teksty Andrzeja Siewierskiego mają w sobie pokład dodatkowej refleksji nad życiem, biorąc pod uwagę to, że nie ma go już z nami?

A jak Ty myślisz?

Ja myślę, że tak

No tak

Kiedy śpiewacie, to myślicie też o nim?

Tak, mimo tego, że one są w miarę proste, bo nie są pisane jakimś superskomplikowanym językiem, ale są naprawdę życiowe. To są teksty, które wszystkich nas dotyczą. Są czasem śmieszne jak „Mała Maggie” o podrywaniu dziewczyny, są takie jak „Zwiędłe kwiaty”, który ja dzisiaj śpiewałam.

Jeden z tekstów brzmi: „Po co mi praca i dom? Wystarczy rock‘n’roll”. To jest typowe u rockmanów, że tak się myśli czy to tylko poza?

Myślę, że życie inaczej się układa u rocka’n’rollowca, kiedy pojawiają się dzieci. Żałuję cały czas, że w tym rock‘n’rollu w Polsce jest tak mało kobiet. Widziałeś, co dzisiaj było? Byłam jedyną dziewczyną na koncercie… (Chwila milczenia i lekkie wzruszenie) … Nie…, boję się o tym gadać. Praca dla nas, to jest granie koncertów i nagrywanie płyt, a bycie muzykiem to jest przenoszenie pracy do domu. Mój chłopak jest muzykiem i w domu o tym rozmawiamy i w drodze, także nie da się tego oddzielić.

Planuje Pani powrót tutaj do Szydłowca?

Ja nie wiem, jak Darek tylko do mnie zadzwoni i powie, żebym przyjechała, to przyjadę.

Darek delikatnie i ostrożnie mówi o tym, że jest szansa na to, iż uda się stworzyć nowy materiał. Jakiś manager się tym zaopiekuje. Czy myślicie, że dałoby się stworzyć jakiś wspólny materiał z tą grupą, z którą dziś śpiewaliście?

Wiesz, z tego, co ja widzę, to my jesteśmy tak okazjonalnie zapraszani większą ekipą. Oni chyba z Maćkiem Silskim częściej grają.

Ale gdyby się pojawiła taka propozycja?

To bardzo proszę, niech Darek zadzwoni.

Myślę, że ten pozytywny akcent świetnie wieńczy rozmowę. Dziękuję bardzo.

Bardzo dziękuję.

 

 

fot. Wiesław Wismont

2ania_brachaczek.jpg





Anna „Ania” Brachaczek (ur. 27 maja 1979 roku w Tarnowskich Górach) – wokalistka, autorka tekstów, muzyk, kompozytorka oraz instrumentalistka. Znana z występów w zespole muzyki alternatywnej BiFF. Współlaureatka dwóch "Fryderyków". Poprzednio śpiewała w zespole Pogodno, była również gitarzystką basową w formacji Los Trabantos. Współpracowała ponadto z zespołem Acid Drinkers oraz wokalistami Muńkiem Staszczykiem i Czesławem Mozilem. W chwili obecnej śpiewa i gra na basie w zespole SiQ, z którym nagrała płytę o tym samym tytule.

Opublikowano: 18 lipca 2018 11:00

Kategoria: Aktualności

Wyświetleń: 109

Starostwo Powiatowe w Szydłowcu.

Realizacja: IDcom-jst.pl

logo Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji

Informacja o dofinansowaniu Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji

Projekt "Budowa strony internetowej Powiatu Szydłowieckiego dostosowanej do potrzeb osób niepełnosprawnych" współfinansowany przez Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji w ramach konkursu: Dofinansowanie budowy lub dostosowania stron internetowych podmiotów realizujących zadania publiczne do potrzeb osób niepełnosprawnych.